Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Kod |
|
Sam zaczynał mieć tego wszystkiego serdecznie dość. Od stania w jednym miejscu nogi zaczęły mu wchodzić do tyłka, rąk w których ściskał miniguna praktycznie już nie czuł, nie wspominając o palcu wskazującym, obdartym ze skóry od ciągłego naciskania spustu. A kosmitów nie ubywało. Wyskakiwali oknami, wypełzali ze studzienek kanalizacyjnych, sfruwali z wiszących nad metropolią, ogromnych latających spodków. Sam, niewzruszony niczym posąg Kon Tiki Wirakoczy, napierdalał do nich bez ustanku. Początkowo widok parchatych ciał, rozrywanych na strzępy przez wypełnione uranem pociski, sprawiał mu radość. Czuł satysfakcję za każdym razem, kiedy mózg ufoluda bryzgnął na ścianę. Jednak z czasem walka stała się nużąca. No bo ile można? Kiedy spoglądał na samoistnie odnawiający się pas z amunicją, miał ochotę wsadzić go temu na górze w dupę. Na widok lecącego w swoją stronę zabłąkanego granatu odetchnął z ulgą.
- Dobrze, że ten chuj jebany nie wpisał też kodu na nieśmiertelność… - pomyślał jeszcze, nim eksplozja pozbawiła go życia.
Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Nie 23:12, 14 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Nie 22:26, 14 Sie 2011 |
|
 |
|
 |
Gość
|
|
|
Pozwoliłam sobie przerobić
|
|
Pon 20:26, 15 Sie 2011 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|